Jestem dumnym członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Twórców Mydła i Kosmetyków

Member of the European Directory of Soap and Cosmetics Makers

czwartek, 30 czerwca 2011

Znacie lukrecję?


Oczywiście nie chodzi o Lukrecję Borgia, córkę papieża Aleksandra VI , która była księżną Ferrary i przez długie wieki cieszyła się złą sławą. Chodzi mi o śródziemnomorską roślinę o fiotetowych kwiatach i bardzo słodkim korzeniu, który dodaje się do wielu słodyczy, szczególnie w krajach skandynawskich, a u nas można ją spotkać w żelkach, te w czarnym kolorze to na pewno z lukrecją.  
 
A jak lukrecja to musi być anyż, wiem, wiem, nie wszyscy go lubią, ale w jego towarzystwie najczęściej można lukrecję spotkać. Ale lukrecja to nie tylko słodycz to również dobroczynne oddziaływanie na skórę. Wyciąg z korzenia lukrecji ma działanie przeciwutleniające, przeciwbakteryjne, przeciwalergiczne, przeciwzapalne oraz ochronne przed promieniowaniem UV, dlatego wykorzystuje się go w łagodzących tonikach, żelach, lotionach oraz kremach na dzień i na noc przeznaczonych do cery podrażnionej, zaczerwienionej i nadmiernie wrażliwej, a także do cery tłustej, skłonnej do wyprysków.No a ja zrobiłam sobie Słodką Lukrecję czyli jedyne i niepowtarzalne mydło naturalne z dodatkiem mielonego korzenia lukrecji. 
 Cóż to się działo w czasie jego mielenia! Słodko miałam nawet w nosie! Dla urozmaicenia koloru dodałam odrobinę suszonych liści orzecha włoskiego, a dla zapachu....... oczywiście olejek anyżowy! Mnie to połączenie bardzo odpowiada szczególnie w kuchni, moje lukrecjowe mydełko usuwa nawet najbardziej nieprzyjemne zapachy (czosnek, cebula) , a skóra po umyciu jest naprawdę miękka i gładka. To moje kolejne, ulubione mydło!





poniedziałek, 27 czerwca 2011

Dostałam paczkę!







Cieszyłam się jak małe dziecko, które rozpakowuje prezent od Świętego Mikołaja! Zamówiony w angielskiej firmie wosk sojowy oraz akcesoria do robienia świec z tegoż wosku są już na miejscu czyli w mojej spiżarce-magazynku i czekają, kiedy znajdę wolny czas, aby się nimi zająć. Oj, nie będzie to proste, bo różnego rodzaju "robótek" do wykonania z dnia na dzień coraz więcej! A przecież muszę dokładnie rozeznać, żeby nie powiedzieć "obczaić" zagadnienie robienia świec z wosku sojowego, a polskiej literatury na ten temat ani na lekarstwo. Ale co tam, dla chcącego nic trudnego! Wymarzyłam sobie, że na tegoroczne Boże Narodzenie będę miała własnoręcznie zrobione sojowe świece i nie ma zlituj! A dlaczego akurat sojowe? Bo są takie jak lubię: naturalne, wolniej i dłużej się palą od parafinowych, nie są toksyczne, tworzą bardzo mało sadzy i dobrze "rozprowadzają" olejki eteryczne. Najbardziej lubię takie w kolorze naturalnym, za to z dodatkiem ziół i olejków eterycznych, w przezroczystych, szklanych pojemniczkach. Ale się rozmarzyłam.....

wtorek, 21 czerwca 2011

Już kwitnie! Uwaga nagrody!

Już kwitnie, już pachnie, już zaczyna być sielsko-anielsko! Dzisiaj zrobiłam pierwsze żniwa mojej lawendy i nawet udało mi się częściowo powiązać ją w bukiety do suszenia. Znajome klimaty, znajome aromaty- uwielbiam te fioletowe kwiatki, chcę ich zebrać jak najwięcej, tak aby nic się nie zmarnowało. Chętnie podaruję kilka moich lawendowych bukietów, ale najpierw zadanie do wykonania. Wiem, że co dwie (a najlepiej kilka) głowy to nie jedna i dlatego proszę o pomoc w zaprojektowaniu nowego logo Lawendowej Farmy. Zależy mi, aby był to jak najprostszy, "wpadający" w oko znaczek z prostym motywem lawendy wrysowanym w koło, elipsę lub kwadrat, z napisem Lawendowa Farma i Naturalne Mydła. Bardzo proszę, przysyłajcie swe pomysły na adres: sklep@lawendowafarma.pl do 10 lipca b.r., a ja przygotuję dla dwóch osób, których pomysły najbardziej przypadną mi do gustu, lawendowe zestawy, a w nich: suszony bukiet lawendy, lawendowe mydełko i lawendowy balsam, serdecznie zapraszam. A tymczasem moje lawendowe zdjęcia:





A tak wygląda moje dotychczasowe logo:




wtorek, 14 czerwca 2011

Zbawienny krem do rąk


Kiedy potraktujemy nasze ręce Manicure w Słoiczku to potem koniecznie musimy posmarować je Zbawiennym Kremem, który dopełnia całości  poprzez cudowne wygładzenie naszych dłoni.
PRZEPIS NA ZBAWIENNY KREM DO RĄK
5 łyżek oliwy (ja użyłam pomace)
1 łyżka masła shea
1 łyżka wosku pszczelego
2 łyżki oleju rycynowego
1 łyżeczka eterycznego olejku cytrynowego
W łaźni wodnej rozpuść wosk, dodaj masło shea, oliwę i olej rycynowy i miksuj wszystko starannie malutkim mikserem (np. takim do spieniania mleka), potem dodaj olejek cytrynowy i dalej miksuj, aż mieszanina się schłodzi i osiągnie odpowiednią, kremową konsystencję; przełóż do pojemniczka i opisz (data, skład). Tak otrzymany krem naprawdę skutecznie wygładza i natłuszcza nasze spracowane dłonie, pachnie cytrynowo i kolor, o dziwo, też ma jasny, cytrynowy. Spróbuj zrobić taki krem bo naprawdę warto!
Osobiście dużo pracuję w ogrodzie i coraz częściej z powodu gorąca nie noszę rękawiczek- możecie wyobrazić sobie moje dłonie po takiej pracy! Ale znalazłam sposób: używam manicure w słoiczku, po prostu szoruję nim ręce, płuczę w ciepłej wodzie, obsuszam i wcieram świeży, cytrynowy, zbawienny krem. To naprawdę działa. Sprawdzę jedynie, ile można przechowywać taki krem. Wam również życzę przyjemnych kremowych eksperymentów!

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Manicure w słoiczku

Kiedy chcesz, aby twoje ręce w dwie minuty wyglądały jak po manicure, zrób sobie Manicure w słoiczku - to prawdziwy wybawca w sytuacjach podbramkowych, kiedy w krótkim czasie musisz ( twoje ręce również) wyglądać najlepiej jak potrafisz. Robi się go bardzo prosto, a do tego przyjemnie pachnie!
MANICURE W SŁOICZKU (przepis znalazłam w książce Julie Gabriel pt. "The green beauty")
1/2 szklanki brązowego cukru
1/2 szklanki oleju z pestek winogron
5 kropli ekstraktu z wanilii
2 krople lawendowego olejku eterycznego
1 kropla sandałowego olejku eterycznego
Wymieszaj składniki w małej misce i przenieś do czystego, szerokiego słoiczka, tak by w otrzymanej mieszance swobodnie zanurzać końce palców. Zrób następująco: zanurzaj palce jeden po drugim delikatnie wcierając cukrową miksturę w naskórek i kostki, po czym zanurz palce w ciepłej wodzie, aby usunąć nadmiar oleju. Wysusz ręce i posmaruj je własnoręcznie zrobionym Zbawiennym Kremem do Rąk, ale przepis na ten krem podam w następnym poście!

środa, 1 czerwca 2011

Zrób sobie wodę różaną

Zachwyciłam się dzisiaj różami w ogrodzie! Nie wiadomo kiedy tak pięknie rozkwitły! Były pączki, większe pąki, otwierające się pąki i nagle......morze kwiatów, cudnych, pachnących, kolorowych. Pomyślałam sobie, szkoda, że tak szybko przekwitają- tyle piękna się marnuje. A może by tak  utrwalić świeży, zmysłowy różany zapach i zrobić własną wodę różaną? Oczywiście, że tak, to przecież proste, trzeba tylko nazbierać odpowiednio dużo płatków różanych! 
Aromaterapeuci cenią olejek różany za jego uspokajające działanie, medycy przede wszystkim za zdolności bakteriobójcze. Pozyskuje się go przez destylację lub ekstrakcję. Przy destylacji świeże kwiaty poddaje się działaniu pary wodnej, która uwalnia olejki eteryczne. Następnie, podczas procesu jej kondensacji, oddzielany jest olejek. Jako lżejszy od wody, unosi się na powierzchni wody, skąd łatwo go zebrać. A woda różana? To woda pozostała po destylacji płatków różanych, którą szkoda zmarnować bo zawiera jeszcze pewne ilości olejku różanego. Stosuje się ją do pielęgnacji twarzy ponieważ wykazuje działanie przeciwtrądzikowe i odświeżające.

PRZEPIS NA WODĘ RÓŻANĄ
Potrzebujesz około ćwierć kilograma płatków. Najlepiej zbierać je z samego rana.
Umieść płatki róż w dużym durszlaku i spłucz szybkim, mocnym strumieniem zimnej wody.
Wypłukane płatki połóż na cienkiej, bawełnianej szmatce i zwiąż w „sakiewkę”. Sakiewkę umieść w dużej szklanej misie. Wlej do misy odrobinę wrzątku, tak żeby ledwie przykryć płatki. Misę nakryj z wierzchu folią śniadaniową i zabezpiecz ją gumką recepturką lub wstążką. Uważaj, żeby się nie poparzyć!
Pozostaw misę na noc, żeby wywar dobrze nasiąknął. Rano przelej wodę do szklanego słoika. Wyciśnij resztki wody z sakiewki do słoika.
Przechowuj wodę różaną w lodówce, w zakręconym słoiku. Zużyj ją do 2 tygodni od sporządzenia. Woda różana trzymana w zamrażalniku nadaje się do użytku przez okres 6 miesięcy.
 Przepis pochodzi ze strony http://www.tipy.pl/