Jestem dumnym członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Twórców Mydła i Kosmetyków

Member of the European Directory of Soap and Cosmetics Makers

czwartek, 10 maja 2012

Gładkie nogi

 Przyszła wiosna, zrobiło się ciepło i zaczęłyśmy wszystko odsłaniać: ramiona, brzuchy i nogi oczywiście! Nie wiem jak Wy, ale ja mam zawsze największy problem z nogami. O ile poradziłam sobie z pękającą skórą pięt (twardy balsam z woskiem pszczelim okazał się nie do pobicia), o tyle włosy porastające dolne kończyny są naprawdę irytujące. Ale najgorsza  jest dla mnie depilacja! Przy chemicznych depilatorach mój nos cierpi niemożliwie, przy goleniu pianką do golenia, nogi cierpią od ran ciętych. A okazuje się, że najlepsze jest to, co najprostsze. Użyłam do golenia nóg mego mydła Delikatny Peeling, do którego dodaję popiół ze skały wulkanicznej lub glinkę kaolinową. Jakoś tak się złożyło, że nie użyłam go nigdy do golenia nóg, w myśl powiedzenia, że szewc bez butów chodzi. Nie miałam jakichś specjalnych oczekiwań, ale mydełko spisało się wyśmienicie! Nie używam do namydlania żadnego pędzla, po prostu namydlam dokładnie całe nogi. Mydło pieni się bardzo obficie, dodatek glinki sprawia, że piana jest bardzo gęsta, ostrze gładko ślizga się po powierzchni skóry, a skóra po goleniu nie jest podrażniona, jest nawilżona (olej rycynowy) i nie trzeba jej dodatkowo niczym smarować. No i nie muszę wdychać tych wszystkich smrodków, które producenci starają się "zabić" na różne sposoby. Po raz kolejny przekonałam się, że NATURALNE jest najlepsze! Mam już mydło grapefruitowe z dodatkiem różowej glinki, sprawdzę, czy będzie równie dobre do golenia. Będę miała wtedy problem z głowy, no i ...... gładkie nogi!
PS
Zaprzyjaźniona kosmetyczka z Warszawy, Pani Ewa, kiedy wspomniałam jej o powyższym, zwróciła mi uwagę, że nóg się nie goli, bo wyrasta wtedy szczecina (twarde, sztywne włosy), tylko woskuje i wtedy odrasta miękki puszek.No coż, krótko trwało moje zadowolenie, ale znalazłam już przepis na cukrowy wosk do depilacji nóg, o którym wspominała Pani Ewa, jak już go wypróbuję, chętnie podzielę się wrażeniami,  a może macie jakieś sprawdzone naturalne sposoby usuwania owłosienia z nóg?
Poniżej zamieszczam zdjęcie żywokostu, który właśnie teraz kwitnie, a ja mam swój ulubiony "żywokostowy lasek" nad Wieprzem.

sobota, 5 maja 2012

Mleczna Droga

 Mleczna Droga, wiadomo, Galaktyka , do której należy nasz Układ Słoneczny (dla odróżnienia od innych galaktyk pisana właśnie z dużej litery); na niebie widziana jako jasna smuga  przecinająca niebo.Nieskromnie użyłam tej nazwy do serii (mam nadzieję, że będzie seria) mydeł z dodatkiem produktów mlecznych.   Mleczne mydła uważane są za najbardziej luksusowe, chociaż ich wytworzenie sprawia trochę więcej ambarasu niż pozostałych mydeł i to właśnie przez dodatek mleka, które jak wiadomo koaguluje (białka) w wyższej temperaturze, a taką wytwarza wodorotlenek sodu w zetknięciu z wodą. Trzeba się trochę postarać, aby nie zaprzepaścić wszystkich dobroczynnych składników zawartych w mleku ( protein, witamin). Bardzo lubię gładkie, kremowe mydła z dodatkiem mleka koziego i jogurtu naturalnego (Mydło Kleopatry i Jogurtowe), lubię nawet ich charakterystyczny "zapaszek", są delikatne dla skóry, dobrze nawilżają, zmiękczają, natłuszczają i odżywiają. W końcu spróbowałam innych mlecznych dodatków: maślanki i kremowej śmietany,  i dobrze, że się w końcu przełamałam, bo efekty tych eksperymentów są całkiem obiecujące:
1. Kremowa Śmietanka- mydło z dodatkiem 30%, ubitej na krem śmietany, oleju migdałowego (30%), oleju kokosowego,oliwy, oleju rycynowego, masła shea 
2. Maślanka Avocado- mydło z dodatkiem płynnej maślanki o zawartości 2% tłuszczu, oleju awokado (35%),  oleju kokosowego, oliwy i masła shea, o bardzo przyjemnym zapachu lawendy i goździka
I moje wcześniejsze mydła:
3. Mydło Kleopatry- z mlekiem kozim, oliwą, olejem kokosowym i palmowym, pachnące lawendą i jodłą
4. Jogurtowe - z naturalnym jogurtem, oliwą (70%) i olejem kokosowym
Trzeba Wam wiedzieć, że  im tłuściejsze mleko czy śmietanę dodamy do mydła, tym będzie ono lepsze. A przede mną jeszcze mydło kefirowe, z mlekiem kokosowym i może mlekiem sojowym (waham się, bo opinie na temat mydeł z mlekiem sojowym są bardzo różne, a  mleko sojowe dostępne w sprzedaży nie jest standaryzowane, czyli kupujemy kota w worku).
Dla odmiany, żeby całkiem nie utonąć w mleku, zrobiłam:
 1.  Różowy Grapefruit - mydło z dodatkiem różowej glinki Argiletz, z olejem kokosowym, oliwą , olejem awokado (20%) i grapefruitowym olejkiem eterycznym, mam nadzieję , że będzie w sam raz  na lato, dla wrażliwej, przesuszonej skóry,
2. Kawa z Cynamonem- mydło w kolorze kawy,  przesiąknięte kawą, z naparem kawy, fusami kawowymi, dodatkiem cynamonu, pachnące cynamonem i wanilią; sprawdza się pod prysznicem, lekko ściera naskórek i dodaje wigoru.
 Marzą mi się jeszcze dwa glinkowe letnie mydła: z glinką zieloną o zapachu zielonej herbaty i z glinką zółtą o zapachu cytrusowym. 
A więc do roboty!