Jestem dumnym członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Twórców Mydła i Kosmetyków

Member of the European Directory of Soap and Cosmetics Makers

wtorek, 23 października 2012

Grunt to zdolny mąż!


Jeśli żona (czyli ja), kiedy tylko może robi mydło, to nic dziwnego, że w końcu udzieli się to mężowi- mojemu się udzieliło i w ten sposób powstało" Łaciate".Nie powiem, mydło jet całkiem, całkiem, ale żeby od razu się z tego powodu przechwalać? Mam na myśli oczywiście mężowskie przechwałki. Musiałam wysłuchać, że my kobiety to tylko krupnik albo ogórkowa, a jak facet wejdzie do kuchni, to od razu tworzy coś oryginalnego, niepowtarzalnego. To samo dotyczy mydła: ja tylko czarne, albo białe, a tu proszę: Łaciate! A swoją drogą, fajnie byłoby mieć w sklepiku takie "Łaciate"......
 

poniedziałek, 15 października 2012

Mydło w płynie czyli płyndełko!

 Trochę to moje blogowe poletko leży ostatnimi czasy odłogiem, ale to nie znaczy, że leżę na plaży w Bangkoku, nie, nie, wręcz przeciwnie, pracuję nad płynnym mydłem, czyli jak się okazało płyndełkiem. Płyndełko to nazwa, która przypadła mi do gustu i wygrała w  moim minikonkursie. Cieszę się tym bardziej, że nazwę wymyśliła zaprzyjaźniona z LF Bzeltynka - bardzo dziękuję i gratuluję, nagrodę-niespodziankę oczywiście wyślę pocztą! A skoro nazwa już jest, mam nadzieję, że niedługo w sklepiku pojawią się płyndełka. Serdecznie zapraszam!

niedziela, 14 października 2012

Anioł przyfrunął!

 Zdarza mi się czasem zamienić słowo z innymi "sklepikarzami" (sama siebie tak żartobliwie nazywam) i usłyszeć, jacy to klienci są niedobrzy. A ja? A ja, nie mogę złego słowa powiedzieć na swych klientów-to sympatyczni, kulturalni, naturalnie zakręceni ludzie i do tego czasem dostaję od nich wspaniałe niespodzianki! Jestem im naprawdę wdzięczna, bo utwierdzają mnie  w przekonaniu, że tyle dobra i dobrych ludzi jest wśród nas, a takie gesty sprawiają, że na sercu robi się lekko i radośnie. Ostatnio w taki radosny nastrój wprawiła mnie Pani Ala, która robi kolorowe cudeńka z masy solnej i, od której dostałam Jesienną Anielicę (taj ją nazwałam) i dwa wesołe kocury (w sumie mam już teraz 7 kotów-dobrze, że tylko 5 żywych!). Pani Ala sprawiła mi naprawdę dużą przyjemność, bo bardzo lubię figurki z masy solnej, mam na  temat ich lepienia  kilka książek i  kiedyś sama próbowałam lepić , ale jakoś nie wytrwałam. Dodam jeszcze, że sama mogłam wybrać aniołka , jako że Pani Ala wysłała mi kilka zdjęć. Bardzo cenię sobie takie "wytwory ludzkich rąk", uważam, że to najwspanialsze prezenty, jakie możemy dostać. Wymyśliłam sobie, że Jesienną Anielicę od Pani Ali wykorzystam do zilustrowania w sklepiku mego mydła Sielskie Anielskie i jeśli ktoś zobaczywszy ją tam na zdjęciu, zechce kupić taką lub inną figurkę z masy solnej, chętniew tym celu  udostępnię adres mailowy Pani Ali. Życzę Wam wielu aniołów!