Jestem dumnym członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Twórców Mydła i Kosmetyków

Member of the European Directory of Soap and Cosmetics Makers

poniedziałek, 28 listopada 2011

Masujące krążki

 Ależ inspirujące mail'e otrzymuję od osób, które tak jak ja, lubią naturalne kosmetyki Jestem za nie naprawdę wdzięczna, bo bardzo lubię eksperymentować. Dużą przyjemność sprawił mi e-mail od Anny, w którym zachęcała mnie do zrobienia masujących kostek do ciała, które rozgrzewają mięśnie i poprawiają ukrwienie skóry. Anna bardzo lubi kostki firmy Lush, ale są one drogie i trudno dostępne. Dodatki masujące w takiej kostce mogą być różne, w Lush-u są  trochę egzotyczne (fasolka aduki, fasolka mung), ja postanowiłam użyć nasion swojskiej gorczycy. Zachęcił mnie do tego również fakt, że olej z nasion gorczycy działa przeciwbólowo, rozgrzewająco i od dawna był (bo nie wiem, czy w dalszym ciągu jest) używany do masażu. Jako spoiwa użyłam bardzo korzystnie oddziałujących na skórę tłuszczów, czyli: masła shea, oleju kokosowego i wosku pszczelego, a dla zapachu i dodatkowego efektu rozgrzewającego, dodałam olejek cynamonowy. Wypróbowałam taką kostkę (a właściwie krążek ) na sobie i jestem zadowolona z efektu, ale ponieważ nie mam porównania (nie używałam Lush-a), wyślę kostkę do Anny z prosbą o przetestowanie i opinię. Jeśli test wypadnie pomyślnie, to chętnie wstawię takie kostki do sklepiku. A ponieważ robienie takich masujących kostek to fajna zabawa, poszłam za ciosem i zrobiłam kostkę z plastrem wosku, która wygląda zupełnie jak moje mydło Plaster Miodu. 

Dodałam do niej olejek pomarańczowy, przez co jest pomarańczowo-miodowa i osobiście  już ją lubię! Jeśli macie ciekawe pomysły na naturalne kosmetyki, podzielcie się, proszę, a ja chętnie poeksperymentuję!

18 komentarzy:

  1. Marzy mi się taka kostka z całymi ziarnami kawy

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie wyglądają :) a jaką mają wagę? bo tak na pierwszy rzut oka wyglądają na większe (grubsze) niż kostki z lusha

    OdpowiedzUsuń
  3. Grubość jest do "wyregulowania", tak mi się po prostu wlało!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z kawą też może być niezła, jak będę miała chwilę, to spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  5. ale ta grubość to zaleta :) z lusha niektóre kostki wyglądają, jakby miały się bardzo szybko złamać

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacja! Szczególnie wersja z plastrem! Już nie mogę się doczekać ich pojawienia w sklepiku:)

    Mnie marzy się coś do kąpieli... Najlepiej coś musującego ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmm! Codowności! Takimi kostkami to się można masować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Łooo matko :) Bardzo fajnie się zapowiadają. Lubiłam Lush dopóki nie wczytałam się porządnie w skład. Jeśli będzie możliwość kupienia czegoś takiego u Pani to na pewno będzie to kolejny ulubiony kosmetyk

    OdpowiedzUsuń
  9. świetnie wyglądają, używanie ich to musi być prawdziwa przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne!!! :) zakochałam się w Pani wyrobach. Już nie mogę doczekać się mojego zamówienia:) Jeśli nie ma Pani nic przeciwko to dodam bloga do siebie do ulubionych.
    Pozdrawiam
    Wioleta Gnieciecka
    Polne Maki

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi wspaniale, aż się rozmarzyłam :D
    Wyobraźcie sobie taką "kostkę babskiej rozpusty" tudzież "jak jeszcze można udziwnić smarowidło do ciała" ;)
    oczywiście masełko topiące się łatwo, prawie jak olej kokosowy, w nim twarde ziarna kawy, mniejsze ziarenka gorczycy - a może przyprawy? ziele angielskie i pieprz niezbyt wchodzą w grę ale może kto inny ma pomysł? i między nimi kuleczki czegoś, co topi się ale wolniej niż baza - masło kakaowe? wosk pszczeli?

    OdpowiedzUsuń
  12. i do tego apetyczny zapach ale to wystarczy nierafinowany wosk pszczeli czy olej kokosowy (ponoć pachną - mój nic a nic)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję Wam za cudowne, spontaniczne reakcje, myślę, że jakieś kostki na pewno powstaną i już dzisiaj po nie zapraszam

    Polne Maki, jutro wysyłam, bo mam już mydelniczkę, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam o Tobie na blogu wioli...i wpadlam :-) Jestem zachwycona mydełkami. Po Świętach będę miała więcej czasu, i posatnowiłam, że muszę się tym zająć. Rewelacja. Mieć mydełka własnej roboty, gdzie wiadomo co w nich jest, i bez obaw można stosować. Podziwiam :-)
    A z tego podziwu pokażę Ci , co ostatnio w sieci znalazłam, co mnie również zachwyciło tak, że aż sobie jedną rzecz kupiłam. Zajrzyj, narawdę warto. Ta Babka też jest taką artystką, jak Ty - tylko od czego innego :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. No, tak, a linka nie wstawiłam :-)
    To tutaj http://celtic-knitting.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Marzę o takiej kąpieli! :)
    Pozdrawiam
    Sol
    http://turystycznyprzewodnik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Paczuszka dotarła do mnie cało i zdrowo:) Mydełka cudne, bardzo dziękuję za gratisy :) Chłopak zakochał się w gratisiku ziołowym :) :) :) Bardzo dziękuję :* Pozdrawiam serdecznie ..i już robię duże OKO na kolejne zakupy :):):)

    OdpowiedzUsuń