Jestem dumnym członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Twórców Mydła i Kosmetyków

Member of the European Directory of Soap and Cosmetics Makers

wtorek, 24 czerwca 2014

Cytrusowy konkurs-rozstrzygnięcie i....."egipski" balsam

Czas szybko płynie i nadszedł dzień rozstrzygnięcia cytrusowego minikonkursu! Zadanie wbrew pozorom nie było proste, bo nazwa "kurkuma", jak dla mnie, jest mało wdzięczna i mało "medialna".Ale, jak zawsze, mogłam liczyć na Waszą inwencję i pomysłowość! Serdecznie dziękuję za wszystkie nadesłane propozycje:) Z tych, które mi się spodobały wymienię: Spieniony Cytrusek, Kurkumowy Pieniacz, Cytruśna Pianka, KurKumoszka, KurkuMinka z Limetką czy Cytrusowy Smaczek, ale moją zdecydowaną faworytką została nazwa: KURKUMYKU NA PROMYKU i tym sposobem Pani Aneta K. otrzyma w nagrodę 4 kostki kurkumowego mydła-SERDECZNIE GRATULUJĘ!

A teraz zmieniam temat, bo dzisiejszy dzień spędziłam pod znakiem "egipskiego" balsamu, który koi, leczy, nawilża, zmiękcza itd, itp. Czy ktoś zetknął się z tym "cudem"? Na pewno Pani Ania, dzięki której dowiedziałam się o jego "istnieniu", ale może ktoś jeszcze? Może miał ktoś okazję go wypróbować?Jeśli tak, napiszcie o swoich wrażeniach. Wiem, że ten krem/balsam sporo kosztuje, chociaż do końca nie wiem, dlaczego aż tak dużo. Tak czy siak, musiałam go zrobić i spróbować, bo jego skład jest rzeczywiście bardzo przyjemny: oliwa, wosk pszczeli, miód, nalewka propolisowa, pyłek pszczeli i mleczko pszczele, którego ja nie dodałam, bo nie miałam go pod ręką. Balsamik wyszedł obiecująco: gęsty, kremowy, odżywczy, ciekawa jestem, co Pani Ania powie na jego temat? Ja, w każdym razie, będę go testować na sobie, rodzinie i znajomych-jeśli przejdzie pomyślnie "chrzest bojowy" z przyjemnością wprowadzę go do oferty Lawendowej Farmy! 
A oto moja pierwsza próba:
W balsamie widoczne są "paprochy" pyłku pszczelego, czy tak jest w "oryginale"?


4 komentarze:

  1. zachęcająco wygląda a jaki zapach?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oryginał jest gładki, z tego co widziałam na zdjęciach. Potwornie drogi jest, a nie przepadam za oliwą (moja skóra nie lubi). Ale produkty pszczele uwielbiam!

    Gratuluję zwyciężczyni konkursu, to bardzo chwytliwa nazwa i pasuje do Lawendowej Farmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zawiera olejków eterycznych, ma swój naturalny, delikatny zapach, można nim smarować nawet wrażliwą skórę, oczywiście taką, której nie uczulają produkty pszczele:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że przejdzie testy :)

    OdpowiedzUsuń