Jestem dumnym członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Twórców Mydła i Kosmetyków

Member of the European Directory of Soap and Cosmetics Makers

wtorek, 10 kwietnia 2012

Nie każdy nalot to pleśń


A już z pewnością nie jest pleśnią biały nalot, który często (tylko w różnym stopniu) tworzy się na ręcznie robionym mydle (na zimno). Taki biały nalot jest nazywany przez mydlarzy popiołem (ang. ash), a przyczyny jego tworzenia  mogą być różne, głównie zależą od temperatury, w jakiej przebiega reakcja zmydlania oraz od ilości użytej wody. Zaobserwowałam, że rodzaj użytego oleju również ma wpływ na występowanie i obfitość nalotu: obecność oleju palmowego sprawia, że nalot jest bardziej obfity, a oleju rycynowego, że jest on minimalny lub nie ma go wcale. Ale co najważniejsze, taki biały nalot to inna postać mydła, nieszkodliwa dla skóry, chyba, że na mydle zbierze się biały osad nadmiaru wodorotlenku sodu użytego w reakcji zmydlania, ale to łatwo sprawdzić, bo taki osad jest mocno drażniący dla skóry i ma silnie zasadowy odczyn ph. A po co o tym wszystkim piszę? Bo dostałam takie pytanie, a właściwie było to pytanie-stwierdzenie, że na mydle zakupionym w sklepiku Lawendowej Farmy jest pleśń, a samo mydło pachnie jak ser pleśniowy. Autorka powtórzyła to pytanie-stwierdzenie na forum Wizażu, dyskredytując w ten sposób (być może niechcący) moje mydła. Dla mydlarza taki biały osad na mydle to nic nowego, a już na pewno nie świadczy o jakimkolwiek zepsuciu mydła, tym bardziej, że prawdziwe pleśnie (grzyby pleśniowe), zdecydowanie, od zasadowego wolą kwaśne środowisko.

8 komentarzy:

  1. Bardzo łatwo kogoś skrzywdzić bezsensownym twierdzeniem wynikającym z braku wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem o którą rozmowę na wizaz.pl chodzi i bardzo się cieszę, że powstał powyższy wpis. Zawsze będzie można do niego odesłać.

    Mydełka Lawendowej Farmy są w moim domu niezastąpione. Wiele osób też tak uważa, więc proszę się nie przejmować jedną negatywną opinią :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie opinie nie są przypadkowe. To po prostu czysta złośliwość i głupota, a może i chęć zniszczenia konkurencji. Osoba decydująca się na zakup naturalnych mydeł powinna cieszyć się z nalotów, dlatego, iż świadczy to o tym, że mydła nie są bombami chemicznymi, naładowanymi konserwantami. Sama mam kilka mydełek z Lawendowej Farmy, mają naloty i służą mi doskonale. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że powstał wpis o nalocie na mydle - zapewne przyda się innym na przyszłość. Jednak zarzuty o dyskredytowaniu mydełek, a nawet o braku przypadkowości i chęci zniszczenia konkurencji są mało uprzejme i bezpodstawne. Tym bardziej, że na forum, dwa posty niżej, kwestia nalotu została wyjaśniona.

    Kto pyta nie błądzi!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiecie co, ręce mi opadly jak to przeczytałam.

    Nie podoba mi się ton wypowiedzi pani Ewy, ani jej maile do mnie (tak, bo to o mnie mowa :] ).
    Zarzuca mi coś, czego nie napisałam. Bo niby gdzie napisałam, ze dostałam spleśniałe mydła?
    "Spleśniałe" a "przypomina pleśń" to 2 różne sprawy. Miałam wątpliwość, więc chciałam ją wyjasnić i upewnić się, że wszystko gra.
    Nie lubię robienia z siebie ofiary i wyolbrzymiania faktów.

    Konkurencją (producentem mydeł) nie jestem, natomiast jako klientka informacje nt. naturalnych cech produktu wolę znać.

    Cieszę się, że informacja o nalocie zostałą zamieszczona, wszak producenci często podają informacje na temat cech, które moga klienta zaniepokoić - np. o wytracaniu się osadu czy możliwym rozwarstwianiu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobry wpis, nie negauję tutaj nikogo, bo po pierwsze: PYTAJ!
    Jak ktoś pierwszy raz zaczyna przygodę z ręcznie robionymi mydłami ma prawo mieć wątpliwości: co do nalotu, innej ilosci piany, schnięcia mydła itd.
    Ja dodam jeszcze od siebie, że podobne pytania słysze jeśli chodzi o masła roślinne" przechowywane w lodówce też mają taki nalot, a'la "pleśń" ;-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo, to dobrze wiedzieć. Mnie czeka niebawem zamówienie mydełek i gdybym zobaczyła jakikolwiek nalot obawiałabym się, że coś jest nie tak - taka moja natura po studiach biologicznych :P
    Faktycznie dobrym pomysłem jest dodanie takiej informacji przy opisach produktów - zaoszczędzi ona nerwów Pani i klientom ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, krótką informację o białym nalocie na mydle dodałam na swej stronie (O produktach); w razie jakichkolwiek wątpliwości związanych z mydłami handmade, proszę pytajcie, zawsze chętnie odpowiem, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń